Zespół aktorski

Aktorzy

Jerzy Trela

Jerzy Trela

Artysta gigantycznego talentu o nieograniczonych możliwościach: „Trela to zjawisko. W moim przekonaniu jest to człowiek dotknięty palcem bożym, nieświadomy wartości swego talentu. Korzysta z niego podobnie jak Aztekowie, którzy złota używali do wyrobu najprostszych narzędzi. Jest szalenie skromny i pokorny. Jurek to zwyczajność przy nadzwyczajności” powiedział przed laty w Muzeum Historycznym, podczas wernisażu wystawy poświęconej artyście, Jerzy Bińczycki. Powierzając artyście tytułową rolę w przedstawieniu „Król umiera, czyli ceremonie” Ionesco (2008) reżyser Piotr Cieplak dokonał swoistego rozrachunku z przeszłością artystyczną Jerzego Treli, z jej wielkim bogactwem, złożonością, z rozdawanym szczodrą ręką artysty „azteckim złotem”.

Pracę na scenie rozpoczął w 1961 roku w Teatrze Lalek w Nowej Hucie, tuż po maturze w krakowskim Liceum Sztuk Plastycznych. Od 1964 był w zespole Teatru Groteska, w drugiej połowie lat 60. współtworzył Teatr STU. Po studiach w krakowskiej PWST (ukończonych w 1969) i jednosezonowym angażu w Teatrze Rozmaitości, został zaproszony do zespołu Starego Teatru, w którym debiutuje rolą Filipa w przedstawieniu „Król Mięsopust” Rymkiewicza w reżyserii Bogdana Hussakowskiego 11 października 1970 roku. Współpracował z wieloma teatrami – m.in. Narodowym, Dramatycznym, Na Woli, Ateneum czy Polonia w Warszawie oraz STU, Ludowym i Juliusza Słowackiego w Krakowie. Nadal pozostaje związany ze Starym Teatrem, gdzie ostatnio można go zobaczyć w spektaklu „Trąbka do słuchania” w reżyserii Agnieszki Glińskiej.

Kilkadziesiąt ról stworzonych przez Jerzego Trelę w Starym Teatrze głęboko wpisuje się w powojenną historię tej sceny. Spotkanie z charyzmatycznym inscenizatorem Konradem Swinarskim – poczynając od roli Piotra w przedstawieniu „Żegnaj, Judaszu” Iredyńskiego po wyznaczające nowe sensy w odczytywaniu romantycznej tradycji kreacje Gustawa-Konrada w „Dziadach” Mickiewicza i Konrada w „Wyzwoleniu” Wyspiańskiego – wydobyło i ukształtowało niezwykłą osobowość aktora. Stanisław Wyspiański to autor, który w sposób szczególny wyznaczył miejsce Jerzego Treli w teatrze. Zawsze gdy aktor wraca do monologu Konrada z II aktu „Wyzwolenia”, rozpoczynającego się od słów „Chcę, żeby w letni dzień, w upalny letni dzień…” – wypowiedzianego po raz pierwszy w 1974 roku – nasuwa się nieodparte przeświadczenie, że nikomu nie uda się już powiedzieć tekstu Wyspiańskiego z tą siłą prawdy i człowieczeństwa, co temu artyście.

Znakomitą szkołę rzemiosła otrzymał Trela pracując pod mistrzowskim okiem Jerzego Jarockiego, który dostrzegł w jego aktorstwie cechy silnie charakterystyczne: świadomy dystans, autoironię, doskonałe wyczucie groteskowego absurdu. Artysta zagrał w kilkunastu przedstawieniach reżysera m.in.: w „Szewcach” Witkacego, gdzie stworzył groteskową rolę Czeladnika I, w słynnym przedstawieniu „Wiśniowego sadu” Czechowa – jego Jasza bawił pozą „światowca”, arcykomiczne cechy wydobył aktor również z postaci Ziemlanika w Gogolowskim „Rewizorze”, a wykreowany przezeń Clarin w spektaklu „Życie jest snem Calderona” – błazen-filozof, pochlebca i tchórz – to niejednoznaczny, złożony typ osobowości. Wieloletnia współpraca z reżyserem tak bezkompromisowym, precyzyjnym, do bólu konsekwentnym jak Jerzy Jarocki przyniosła po latach fascynujące kreacje Ojca w „Ślubie” Gombrowicza i Mefistofelesa w „Fauście” Goethego – role, w których świadomy swej dojrzałości artysta niemal dotyka absolutu.

Odmienna, silnie inspirująca była współpraca aktora z Andrzejem Wajdą. Zaowocowała m.in. złożoną, niejednoznaczną postacią Claudiusa w inscenizacji „Tragicznej historii Hamleta księcia Danii” Szekspira, pełnokrwistego apodyktycznego sarmaty Rejenta Milczka w „Zemście” Fredry oraz Poety w „Weselu” Wyspiańskiego. Szczególne miejsce w swoich inscenizacjach wyznaczył Treli wybitny wizjoner teatru Jerzy Grzegorzewski. Poczynając od zbuntowanego, agresywnego Jaśka, stanowiącego kontrapunkt dla innych postaci „Wesela”, poprzez utkanego z grozy i absurdu Pułkownika Abłoputo w „Tak zwanej ludzkości w obłędzie” wg Witkacego, aż po wzruszającą, symboliczną obecność w „Dziadach – dwunastu improwizacjach” na podstawie dramatu Adama Mickiewicza. Następną tajemnicę odkrył w artyście Krystian Lupa, powierzając mu tytułową rolę w „Powrocie Odysa” Wyspiańskiego, a po latach powrócił do współpracy z aktorem w inscenizacji II części „Lunatyków” Brocha, w której Trela stworzył przejmującą kreację Joachima von Pasenowa. Z Mikołajem Grabowskim spotkał się po raz pierwszy w 1983 roku, grając gościnnie w Teatrze im. Słowackiego w jego słynnej inscenizacji „Irydiona”, gdzie stworzył postać nieśmiertelnego Masynissy – wcielenie wiecznego Szatana. Po latach na scenie Starego Teatru w zbudowanym przez reżysera na podstawie „Dziennika” i „Trans-Atlantyku” spektaklu „Tango Gombrowicz” Jerzy Trela wcielił się w postać Gombrowicza, alter ego pisarza, a monolog Starego Aktora w „Wyzwoleniu” Wyspiańskiego w nowoczesnej, przewrotnej interpretacji Grabowskiego stał się symboliczną parabolą rozpoczętego przed laty „dyskursu” artysty z wielkim postromantykiem. Wywołująca salwy śmiechu, grana przez wiele sezonów rola Majora w komediowym szlagierze teatru – „Damy i huzary” Fredry w reżyserii Kazimierza Kutza (z którym artysta wielokrotnie pracował, tworząc kreacje w najwybitniejszych przedstawieniach Teatru TV) – była połączeniem mistrzowskiego warsztatu, wycyzelowanej komediowej formy z naturalną vis comica aktora. Podobnie jak zagrany w kolejnej inscenizacji reżysera, zagubiony na symbolicznej stacji w drodze do „nowej” Polski Ojciec z „Pieszo” Mrożka – groteskowy, podszyty absurdem, dramatyczny.
Profesor Jerzy Trela przez lata uczył aktorskiego rzemiosła studentów PWST w Krakowie, w latach 1984–1990 wielce się zasłużył uczelni jako jej rektor. Artysta jest laureatem wielu nagród teatralnych, filmowych, telewizyjnych. W 2011 roku został uhonorowany przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. (eb)