Zespół aktorski

Aktorzy

 

Małgorzata Hajewska-Krzysztofik

Absolwentka Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie

1.07. 1988 – Narodowy Stary Teatr im. H. Modrzejewskiej w Krakowie

2016 – Nowy Teatr, Warszawa

„Hajewska całkowicie wyzbywa się pokusy podobania się widzom, budzenia ich sympatii. (…) W (…) rolach kobiet niekochanych, niespełnionych, spalających się od nadmiaru uczuć, których nie mogą nikomu ofiarować, Hajewska osiągnęła mistrzowski poziom gry opartej na tłumionej prawdzie ciała i jego odruchów, które demaskują podświadomość. Mogłoby się wydawać, że charakterystyczność aktorki – ostre rysy twarzy, kanciaste ruchy, «zdarty» głos – pozostawia jej do wyboru dwie drogi: albo ukrycie się za maską charakterystyczności i zdanie na zewnętrzną wyrazistość, albo granie wbrew warunkom. Aktorka wybrała jednak trzecią, najtrudniejszą drogę” (Anna R. Burzyńska, „Gazeta Wyborcza”).

Jej maestrię nadal można podziwiać w Starym Teatrze, choćby w „Płatonowie” Konstantina Bogomołowa, gdzie „w roli Sergieja – Małgorzata Hajewska. (…) Aktorka gigant, aktorka nad aktorkami. Dziękuję za wszystkie cuda dla nas, dla Krakowa” (Łukasz Maciejewski, aict.art.pl), a także w „nie-boskiej komedii. WSZYSTKO POWIEM BOGU” duetu Strzępka&Demirski: „Klasą samą w sobie jest (…) dialog Henryka z Pankracym, zagrany koncertowo przez Małgorzatę Hajewską-Krzysztofik i Marcina Czarnika” (Łukasz Badula, kulturaonline.pl). Reżyserem, który jako pierwszy dostrzegł niezwykły talent aktorki i który – niewątpliwie – bardzo mocno wpłynął na ukształtowanie jej stylu gry, był Krystian Lupa. Do dziś na narodowej scenie aktorkę można zobaczyć w bardzo kameralnym, głęboko wewnętrznym dramacie rodzinnym – „Rodzeństwo” Thomasa Bernharda. Rola Ritter potwierdziła jak wielkimi możliwościami interpretacyjnymi dysponuje aktorka. Po obejrzeniu „Rodzeństwa” Geogio Strehler powiedział: „W Krakowie bardzo mi się podobała aktorka, która wciąż paliła papierosy. (…) Według mnie jest wspaniała. Pełna dramatycznego wyrazu, tajemnicza. Nie to, żeby jej partner był zły, ale jej poziom – wprost nadzwyczajny!”. Rola ta przyniosła jej w 2004 Ludwika – nagrodę krakowskiego środowiska teatralnego.

Krystian Lupa, realizując po raz pierwszy „Braci Karamazow” powierzył jej epizodyczną, ale bardzo wyrazistą rolę Fieni. W kolejnym przedstawieniu zrealizowanym przez reżysera – „Malte albo Tryptyk marnotrawnego syna” Rainera Marii Rilkego – zagrała Matkę,  rolę bardzo dojrzałą pomimo swego młodego wieku. Jednakże prawdziwym majstersztykiem okrzyknięta została zgodnie przez widzów i krytykę rola Konradowej w „Kalkwerku” – „Konradowa jest kaleką; ciężar jej sytuacji Hajewska ukazuje dosłownie w długiej scenie porannego wstawania z łóżka. (…) Scena jest wstrząsająca – to rodzaj gwałtu na widzu skonfrontowanym z detalicznym obrazem cierpienia, od którego w życiu codziennym większość z nas wolałaby taktownie odwrócić głowę” (Anna R. Burzyńska, „Gazeta Wyborcza”). Rola ta przyniosła jej Grand Prix na XXXVIII Kaliskich Spotkaniach Teatralnych oraz Ludwika – nagrodę krakowskiego środowiska teatralnego.

Hajewska jest na scenie niezwykle skupiona, przy minimum środków umie osiągnąć silny efekt teatralny, pokazać złożoność granej przez siebie postaci. Miała okazję zademonstrować to nie tylko w kolejnych inscenizacjach Krystiana Lupy („Zaratustra”, „Factory 2”), ale także pracując z takimi reżyserami, jak Jerzy Jarocki, Tadeusz Bradecki, Jerzy Grzegorzewski,  Rudolf Zioło, Maja Kleczewski czy Wojciech Klemm. O jej możliwościach warsztatowych, umiejętności wpasowania się w zarys interpretacyjny, charakter i atmosferę przedstawienia, świadczyć może rola uważana od wielu dziesiątek lat za duże wyzwanie aktorskie, naznaczona wspaniałymi kreacjami aktorek tak wybitnych, jak Sarah Bernard czy Helena Modrzejewska:  Rosalinda w „Jak wam się podoba”. W przygotowanej przez Tadeusza Bradeckiego inscenizacji  aktorka udowodniła, że nie tylko mroczne, psychologicznie ugruntowane postaci są jej specjalnością:  „Jest tragiczna, liryczna, groteskowo szorstka, uwodzicielska i sentymentalna. Jakby nie dość tego, musi się sprawdzić jeszcze w «kabaretowym» epilogu. Hajewska robi to tak znakomicie, że nie waham się już w tej chwili proponować jej kreacji do miana kobiecej roli sezonu 93/94” (Marek Mikos, „Gazeta Wyborcza”). Także w innej komedii wielkiego Stratfordczyka – „Śnie nocy letniej” – odczytanej jakże odmienne i przewrotnie przez Maję Kleczewską, grając dwie przenikające się postacie: Tytanię i Hipolitę dała pokaz niezwykłych umiejętności transformacyjnych przy maksymalnym ograniczeniu środków scenicznych.

Kreacją, która przyniosła jej w 2005 nagrodę Feliksa Warszawskiego za najlepszą drugoplanową rolę kobiecą, była Dupa, postać w przedstawieniu „Krum” Hanocha Levina w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego (TR Warszawa / Narodowy Stary Teatr w Krakowie): „Ta rola to wydarzenie – z postaci dziewczyny, zwanej Dupą, beznadziejnie samotnej i zrezygnowanej, Hajewska wydobyła komizm” (Roman Pawłowski, „Gazeta Wyborcza”). Wspaniała, do głębi przejmująca a jednocześnie przesycona liryzmem była jej interpretacja postaci wdowy Niobe Queck w „Piekarni” Brechta zrealizowanej przez Wojciecha Klemma. Za tę rolę otrzymała wyróżnienie na IV Ogólnopolskim Konkursie na Teatralną Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Europejskiej w Warszawie.

Warto nadmienić, że Małgorzata Hajewska-Krzysztofik doskonale potrafi odnaleźć się także w przedstawieniach kabaretowych. Jej interpretacja piosenki „Mam chłopczyka na Kopernika” w „Tęsknocie za Frisco” Juliana Tuwima w reżyserii Jerzego Fedorowicza: pełne liryzmu, miłości doskonale zaśpiewane wyznanie pozostało z pewnością w pamięci każdego, kto obejrzał spektakl. Podobnie jak jej wykonania piosenek z Piwnicy pod Baranami w spektaklu „Sto lat kabaretu” Materny / Tyma / Grabowskiego.